Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”.

 

W dzisiejszych czasach nie wyobrażamy sobie życia bez prądu. Jest on nam potrzebny do wszystkiego. Bez niego właściwie nic nie działa, począwszy od komputera, a skończywszy na żarówce w lampie. I o tej lampie teraz słów kilka. Normalnie nikt z nas nie przywiązuje większej wagi do lampy. Ale gdy zdarzy się, że nie ma prądu, a na zewnątrz jest ciemno, okazuje się, że ogromnie brakuje nam światła, które daje nam nawet mała lampka! Niby takie nic, ale jak bardzo potrzebne.

W tym fragmencie Ewangelii Pan Jezus też mówi o lampie, a właściwie o świetle, które ona daje. Tą lampą mamy być my – ludzie, którzy wierzymy w Niego i słuchamy Jego słów. Gdy będziemy napełniać się słowem Pana Jezusa, będziemy promienieć Jego światłem i żaden mrok nie będzie dla nas straszny! Mało tego – mamy być widoczni dla innych, „stać na świeczniku”, czyli dawać świadectwo naszej wiary.

I jeszcze jeden wątek z tej Ewangelii. Taki jest przepis na szczęście i sposób, aby niczego nie zabrakło: im więcej dasz, tym więcej otrzymasz! Jeżeli ktoś nie wierzy – niech spróbuje i uwierzy. To naprawdę działa!