Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!». Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».

 

Wskutek grzechu pierworodnego nasza ludzka natura jest niedoskonała i skłonna do grzechu. Chrzest co prawda zmywa w nas ten grzech, ale nie czyni nas w pełni doskonałymi. Przez całe życie zmagamy się ze swoimi niedoskonałościami i wadami. Niektórzy doświadczają wręcz pewnego zniechęcenia, kiedy po raz kolejny przystępując do spowiedzi, wyznają wciąż te same albo podobne grzechy. 

Czy zatem praca nad sobą ma sens? Czy nie łatwiej byłoby pozostawić naszą naturę taką, jaką ona jest, i żyć bez szczególnej refleksji nad sobą? Jest to niemożliwe. Przecież nawet ludzie niewierzący uznają potrzebę pracy nad charakterem i poddają się procesom wychowawczym. Bez tego stalibyśmy się sobie wrodzy, a życie przerodziłoby się w piekło na ziemi. 

Stając się chrześcijanami, poprzez chrzest otrzymujemy dostęp do innych sakramentów. To dzięki życiu sakramentalnemu – regularnej spowiedzi i Komunii Świętej – otrzymujemy potężną łaskę, która podnosi naszą upadłą naturę i zbliża ją do Boga. 

Nigdy nie powinniśmy się zniechęcać naszymi słabościami i rezygnować pochopnie z pracy nad sobą. Bo choć z naszego wnętrza pochodzi zło, to sam Bóg przychodzi do naszego wnętrza, aby je oczyścić i uzdolnić do dobra.