Jezus powiedział do swoich uczniów: «Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień».

 

W dzisiejszej Ewangelii otrzymujemy lekcję modlitwy od samego Pana Jezusa. On, który zna Boga Ojca najlepiej, uczy nas, jak się do Niego modlić.

Już pierwsze słowa Ojcze nasz wskazują, że ta modlitwa nie dotyczy wyłącznie nas samych, ale że modlimy się za naszych bliźnich. W dalszych zdaniach potwierdzamy to, mówiąc: " daj nam dzisiaj" czy "przebacz nam nasze winy". 

Pan Jezus wskazuje, co się podoba Bogu w naszych modlitwach i, jak widzimy, mocno akcentuje to, że nie jesteśmy sami. Czy w mojej indywidualnej modlitwie myślę o innych ludziach? O ich potrzebach, problemach lub chorobach? Czy może mówię Mu tylko o swoich sprawach? Jak czytamy dzisiaj, modlitwa nie musi się składać z wielu pięknych słów, ale powinna być prosta i wypływać z naszego serca.