A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: „Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń”. Rzekł do nich: „Idźcie”. Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.

 

Wydaje się, że Gadareńczycy winni być wdzięczni Jezusowi za tę szczególną interwencję. Oto jedna więcej droga w okolicach miasta była wolna, wcześniej ze względu na manifestacje złego ducha nikt nie mógł swobodnie tamtędy przejść. Tymczasem reakcja jest zupełnie odwrotna. Mieszkańcy miasta proszą Jezusa, by oddalił się od ich miasta. Czyż przyzwyczaili się do złego? Czyżby bali się, że jeszcze coś utracą w związku z obecnością Jezusa z Nazaretu?

To, co człowieka niejednokrotnie powstrzymuje na drodze wiary, to lęk. Boimy się utracić coś z dóbr materialnych albo przeraża nas lęk dotyczący konieczności zmiany dotychczasowego często wygodnego, poukładanego po swojemu sposobu życia. Gadareńczycy poddali się swojemu niepokojowi, dlatego nie skorzystali z łaski nawiedzenia Jezusa. Obyśmy nigdy nie przekładali naszych lęków nad łaskę przychodzącą z Wysoka.