Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: "Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?" On im odpowiedział: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom". I dodał: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu".

 

Jezus, broniąc swoich głodnych i zrywających kłosy w szabat uczniów przed literalną interpretacją Prawa, prowadzi faryzeuszów do miejsca w Biblii, w którym jest opis zachowania Dawida i jego towarzyszy. Dawid według Jezusa – w sytuacji, w której się znalazł z uczniami – nie przekroczył nakazu Prawa o wyłączności na spożywanie (tylko przez kapłanów) świętych chlebów ze świątyni. Dawid i towarzysze byli po prostu głodni i nie mieli nic do zjedzenia, dlatego spożyli święte chleby. Zarówno Dawid jak i Jezus zinterpretowali Prawo według Ducha a nie litery.

To jest sprawa zasadnicza dla każdego wierzącego: żyć według Ducha Świętego, według natchnień miłości Boga, w której człowiek – właśnie dzięki Bogu – umie rozeznawać. To Bóg „sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia” (2 Kor 3,6).

Bóg „sprawił to”… przez Jezusa Chrystusa, który zanim przekazał nam Ducha Ojca, pokazał, jak w Nim należy żyć. Wybierając panowanie Jezusa w naszym życiu i kontemplując życie Jezusa, otrzymujemy światło, rozeznanie i Jego Ducha. W ten sposób wypełnia się proroctwo powiedziane przez Jeremiasza: „umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu” (Jr 31,33). Każde działanie ucznia Pana jest wyborem nie narzuconym, ale odkrytym dzięki spontanicznemu działaniu serca zanurzonego w Bogu.

Literalne podejście do Prawa przyczyniłoby się do cierpienia, a może i do śmierci z głodu towarzyszy Dawida jak i samego króla Dawida. Podobnie jest np. z matką, którą obowiązuje przykazanie kościelne o uczestnictwie we Mszy świętej w niedziele. Kiedy jednak matka jest sama z małym, a tym bardziej chorym i gorączkującym dzieckiem, jasne jest, że nie może go zostawić, ani narazić jego zdrowia na drogę i pobyt w kościele. Jeśli jej serce jest połączone w przymierzu z Bogiem, Duch Święty może ją poprowadzić bardzo głęboko w przeżywanie Eucharystii; nie tylko przez radio, ale przez łączność serca z ofiarą Jezusa, z Jego oddaniem się za nas w ofierze Krzyża. Jak wiele myśli, uczuć i postaw może połączyć cierpiące serce matki z ofiarującym się w każdej Mszy świętej za wszystkie dzieci świata Jezusem Chrystusem?

Czy Duch Święty znosi lub łagodzi Prawo Boże czy kościelne? Nie, pokazuje jego prawdziwe znaczenie w konkretnej sytuacji oraz radykalizuje je, przenosząc zewnętrzne i literalne posłuszeństwo słowom (co łączy się często z samozadowoleniem i nie ma wiele wspólnego z religijnością) na odpowiedź miłą Bogu.

Kto zna i poznaje, cytuje, walczy przepisami i paragrafami, a nie chce widzieć przez pryzmat szacunku do człowieka i pryzmat miłości Boga – zabija; czasami jedną literą. Siebie i innych. Pozostawia po sobie okaleczonych, głodnych, nagich, nienasyconych, bezdomnych…

Kto ma szacunek dla każdego i całego człowieka, tym bardziej kto ma w sobie Ducha Boga Żywego tworzy i zachowuje każde prawo: ludzkie i Boże.