Lecz jeśli posługiwanie śmierci, utrwalone literami w kamieniu, dokonywało się w chwale, tak iż synowie Izraela nie mogli spoglądać na oblicze Mojżesza z powodu jasności jego oblicza, która miała przeminąć, to o ileż bardziej pełne chwały będzie posługiwanie Ducha? Jeżeli bowiem posługiwanie potępieniu jest chwałą, to o ileż bardziej będzie obfitować w chwałę posługiwanie sprawiedliwości! Wobec przeogromnej chwały okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową. Jeżeli zaś to, co przemijające, było w chwale, daleko więcej cieszy się chwałą to, co trwa.

 

    Autor dzisiejszego czytania, Św. Paweł, pisze to z własnego doświadczenia. Zawsze był człowiekiem bardzo gorliwym, moralnie idealnym, religijnie wzorcowym. Po latach napisał, że posługiwał wtedy śmierci i potępieniu. Rzeczywiście tak było, dosłownie, kiedy to zabijano za jego przyzwoleniem, zgodnie z literą religijnego prawa.  Działo się tak dlatego, ponieważ zanim poznał Chrystusa, nie miał Ducha. 

     Człowiek Chrystusowy żyje Duchem. Mówimy w Credo: „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela”. Jeśli Go nie przyjmujemy, w końcu sami stajemy się sługami śmierci i potępienia – i to także wobec siebie samych. Módlmy się zatem, byśmy porzucili starego Szawła i pozwolili się ożywiać Duchowi. Jeśli pozwolimy Mu się prowadzić, na pewno nie przekroczymy litery, a nie będzie ona dla nas wyrokiem śmierci, ale drogą do chwały.


Inne komentarze ks. Łukasza