Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

 

Ewangelia za każdym razem przekonuje mnie, że jest prawdziwa, ze względu na tą ludzką niegodziwość. Jezus nie poddaje się naciskowi tłumu. To wskazówka dla nas. Nie słuchajmy tego, co mówi świat. Słuchajmy Boga i bądźmy gotowi. Nawet, jeśli nasza wiara jest słaba i wydaje się nam, że Pan Bóg omija nasz dom, bo nie jesteśmy godni Jego życzliwości, to w chwili, kiedy się najmniej spodziewać będziemy, On może przyjść.