aż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

 

 

      Co nam w życiu przeszkadza? Może uciążliwy sąsiad, który codziennie rano budzi nas pstrykając przy włączaniu światła? Może ujadający pies sąsiada? Może mąż, który po porannej toalecie zostawia ślady zarostu na umywalce? A może żona, która zawsze na wszystko ma czas i notorycznie się spóźnia? Może przeszkadza nam ksiądz w niedzielę, który za długo mówi kazania albo sąsiadka z ławki, która rozsiadła się, zajmując przy tym dwa miejsca, a obok nas ktoś stoi?

      Przeszkadza nam mróz w zimie, a upał w lecie… Oj dużo by tego narzekania było!

      Bohater dzisiejszej ewangelii narzeka, ale ma ku temu rzeczywiście powód – trąd. Tym mianem określano w Biblii różne zaraźliwe schorzenia skórne, czasem też zwykłą pleśń. Ludzi dotkniętych trądem wykluczano ze społeczności, aby nie roznosili choroby. W Starym Testamencie odnajdujemy teksty, ukazujące trąd, jako plagę. Niekiedy Bóg zsyła ją na ludzi – Miriam (Lb 12, 10-15), Ozeasz (2 Krn, 26, 19-23). Trąd był też oznaką grzechu. Bóg może w swojej dobroci uzdrowić człowieka chorego na trąd, chociażby tak jak w przypadku Naamana (zob. 4 Krl 5) (szerzej na temat trądu znajdziemy w: X. L. Dufour, Słownik Teologii Biblijnej, Poznań 1994, s. 989).

     Wydarzenie opisane przez ewangelistę Marka zaskakuje, i to kilkakrotnie. Osoba chora na trąd zbliża się do Jezusa, a przecież wiedziała ona doskonale, że nie może spotykać się ze zdrowymi ludźmi. Miała raczej uprzedzać innych przed sobą, wołając: „nieczysty”! Poza tym Jezus musiał też wiedzieć, na jaką przypadłość cierpi chory, bowiem obowiązkiem chorego było nie tylko ostrzegać innych, ale również nosić odpowiedni strój.

     Trędowaty upada przed Chrystusem na kolana. Postawa klęcząca jest wyrazem z jednej strony ludzkiej słabości, a z drugiej podkreśleniem wielkości Boga. Wyraża hołd i adorację Boga. Chory „upada na kolana”, bowiem widzi przed sobą Boga i Króla, który może mu pomóc. Reakcja Jezusa, z pewnością zaskoczyła jego uczniów: „Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go…”. Dla Chrystusa ten człowiek nie był jakimś wyrzutkiem, nieczystym… On był CZŁOWIEKIEM, któremu należało pomóc, okazać miłość.

     Efekt Bożego działania był natychmiastowy: „… trąd go opuścił i został oczyszczony…”. Jakie stany emocjonalne towarzyszyły uzdrowionemu człowiekowi, możemy się tylko domyślać. Jednak Jezus poleca mu zrobić coś dziwnego: „Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich…”. Chyba trudno się dziwić uzdrowionemu, że pragnął on podzielić się tą radosną nowiną! Jezus, zabraniając mu rozgłaszania tego cudu, chciał uniknąć zwykłego populistycznego spojrzenia na Jego osobę.

   Mesjasz natomiast poleca mu wypełnić przepisy prawa mojżeszowego, które dotyczyły osób uzdrowionych: pokazać się kapłanowi, złożyć ofiarę za oczyszczenie.

    Co jest dla mnie codziennym trądem, którym może zarażam i innych? Krytykanctwo, pycha, chciwość, egoizm, nieczystość, narcyzm, zazdrość, obżarstwo, gniew, lenistwo… etc. Spójrz dzisiaj na ręce Jezusa skierowane ku Tobie. Zobacz trędowatego, który chce być zdrowy. W jego osobie dostrzeż i siebie, i swój „trąd”. Następnie upadnij na kolana przed Jezusem i wołaj: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”!

 

Inne komentarze ks. Krzysztofa