Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. A oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczone są ci twoje grzechy». Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. A Jezus, znając ich myśli, rzekł: «Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem łatwiej jest powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy też powiedzieć: „Wstań i chodź!” Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do paralityka: «Wstań, weź swoje łoże i idź do swego domu!» On wstał i poszedł do domu. A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom.

 

Ludzie, którzy bali się Boga i nie dopuszczali myśli, że możliwy jest bezpośredni z Nim kontakt, byli oszołomieni. Jezus, który wypowiada się w imieniu Boga – odpuszcza grzechy. Kto nie wiedział o pochodzeniu Jezusa, miał prawo uważać Go za bluźniercę. Ale jednak dokonał się ten nowy układ między Bogiem a człowiekiem, który pomaga ludziom uwolnić się od lęku przed wiecznym potępieniem.

To nie dla księży i ich „sędziowskich” wyroków ustanowiony jest sakrament pojednania, ale dla człowieka zranionego przez zło. Ksiądz służy Bożym miłosierdziem. Proszony jest o działanie uwalniające penitenta. Zastępuje zatem Jezusa i tylko w tej perspektywie ma prawo do otwarcia człowiekowi dobra płynącego z Ewangelii. Nie daje tej pozytywnej odpowiedzi tylko wtedy, jeśli sam penitent nie jest gotów na przyjęcie tego dobra (np. brak żalu za popełnione zło lub uporczywe trwanie w okazji do grzechu).

Przez Leona Dehona sercanie określeni zostali jako prorocy miłości i słudzy pojednania. Misją szczególną dla naszego zgromadzenia jest uczestniczyć w miłosiernym dawaniu ludziom wolności od zła i grzechu. Módlcie się o dobrych spowiedników oraz by i oni pozostali dobrymi penitentami.