Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło. Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność.

 

Budujemy swój mały doczesny świat z wielką starannością. Podnosimy swoje kwalifikacje. Staramy się o awans. Chcemy jak najlepiej dla naszych dzieci. Myślimy, jak zabezpieczyć swoją przyszłość. A prorok to wszystko kwituje jednym słowem – chavel. W hebrajskim to obłoczek pary, jaki wydobywa się z ust przy oddychaniu i szybko znika – czyli nietrwałość, a więc marność. Pęd życia nas zmienia, stawia na „teraz” i na „już” i niestety uczy zapominać, że Bóg jest.