Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

 

"Ona zmieszała się na te słowa..."

Młoda Maryja miała już swoje plany na przyszłość. Chciała związać się z ukochanym Józefem. Marzyła o szczęśliwej i pięknej rodzinie. Zwiastowanie przewróciło jej życie do góry nogami. Wszystko wydawało się takie nierealne, dalekie i obce. Gdyby nie była zasłuchana w Słowo, nie mogłaby odpowiedzieć pozytywnie na zaproszenie Boga. Chociaż była "zmieszana", czuła obecność Pana. Każdy z nas ma swoje "zwiastowanie". Czyli taki czas i miejsce, w którym bezpośrednio do naszego serca mówi Bóg. Żeby Go zobaczyć i usłyszeć, trzeba codziennie wczytywać się w Jego Słowo i starać się nim żyć.