Jezus przemówił tymi słowami: «Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

 

Pośród zmęczenia, zgiełku i niepewności, jakie nam często towarzyszą, miło jest usłyszeć słowa: „przyjdźcie do Mnie wszyscy, a Ja was pokrzepię”. Potrzebujemy wytchnienia. Wciąż jest tyle spraw do załatwienia, a jeszcze więcej niezałatwionych. Czujemy się zagubieni i nierzadko sfrustrowani. I jeszcze ten czas pandemii, ta niepewność o jutrzejszy dzień. 

Jezus jest dla nas przylądkiem nadziei. Płyniemy w Jego kierunku pośród nierzadko wzburzonych wód, jakie nas otaczają. Najważniejsze, aby nie stracić ufności, że On jest z nami. 

Okres Adwentu to czas oczekiwania i czujności. Kiedy oczekujemy na przyjście kogoś dla nas ważnego, prawie do ostatniej chwili porządkujemy miejsce, w którym ten ktoś ma się zatrzymać. Chcemy, aby poczuł się tam dobrze. 

Syn Boży to Emanuel – Bóg z nami. Przychodzi do nas, aby pośród nas pozostać. W Nim znajdziemy „ukojenie dla dusz naszych”. 

Traktujmy Adwent jako czas oczekiwania, ale także wyciszenia. Aby lepiej dostrzec przychodzącego Mesjasza, dobrze mieć serce wyciszone. W ciszy dostrzegamy to, co piękne i ważne.