Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim".

 

Faryzeusze byli bardzo drobiazgowi w wypełnianiu Prawa. Nie mogli zaakceptować Jezusa, który nie traktował prawa jako normy absolutnej. Syn Boży chciał, aby w miejsce Prawa zapisanego na kartach kodeksów, niestety tak często bezdusznego, postawić Prawo oparte na przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Dlatego tak często spotykał się z zarzutem, że nie zachowuje prawa szabatu. Tak było, gdy idąc z uczniami wśród pól, łuskał kłosy zboża, bo był głodny, albo gdy uzdrawiał chorych, bo uważał, że cierpiącego człowieka nie można pozostawić bez pomocy, nawet w dzień szabatu.  

Sytuacja ta bardzo przypomina toczące się obecnie w Polsce dyskusje pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami Komunii Świętej na rękę. Walczymy z pandemią koronawirusa. Pasterze Kościoła zachęcają do tej, znanej już od dawna, formy przyjmowania Najświętszego Ciała Pana Jezusa. Jest ona wpisana w wielowiekową tradycję Kościoła i praktykowana z godnością, wcale nie umniejsza czci dla Najświętszych Postaci, a w kontekście wirusa, może chronić przed zakażeniem. 

Dla Jezusa Prawo Proroków było ważne, ale jeszcze ważniejsze było oddawanie czci Bogu, które wyrażało się nie tylko w sakralnych obrzędach, ale w uczynkach miłości i miłosierdzia wobec drugiego człowieka.