Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?». Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?». A ona odrzekła: «Nikt, Panie!». Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

 

„Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku”. Jak pisał św. Augustyn – pozostały tylko nędza (miseria) i miłosierdzie (misericordia). Opisane wydarzenie wyraźnie i bezlitośnie obnaża prawdziwe podejście uczonych w Piśmie i faryzeuszy do ludzi. W ogóle nie dostrzegali w tej kobiecie człowieka, traktowali ją jak rzecz, jak narzędzie swojej rozgrywki z Jezusem. Nie miała dla nich ani imienia, ani osobowości, ani uczuć. Posługiwali się nią jak pionkiem na szachownicy w swojej grze.

Jednak dla Boga ona była kimś ważnym, pomimo słabości i grzechu. Bóg nikogo i nigdy nie skazuje z góry na potępienie. Daje każdemu szansę na nowe, lepsze życie. Wybierając drogę nawrócenia, zawsze można dążyć do doskonałości.