Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

 

       W 1993 r. uległ wypadkowi motocyklowemu. Diagnoza lekarzy była jednoznaczna: zmiażdżony rdzeń kręgowy i złamanie kręgów szyjnych. Mimo tak rozległych obrażeń przeżył. Oddycha za pomocą respiratora. Mowa o Januszu Ś., który w 2007 r. jako pierwszy w Polsce złożył do sądu wniosek o zaprzestanie terapii utrzymującej go przy życiu, czyli eutanazję.

      W niemalże wszystkich mediach publicznych rozgorzała dyskusja nt eutanazji. Co dzieje się dzisiaj z p. Januszem Ś.? Jak podają media, rozpoczął od niedawna studia z psychologii na Uniwersytecie Śląskim! Chęć do życia z ogromnym krzyżem wróciła! Wystarczyła życzliwość i dobro innych ludzi, bezinteresowna pomoc.

        Słysząc o ludziach w szczególny sposób naznaczonych krzyżem, przychodzą mi na myśl słowa z powyższej ewangelii, a szczególnie jedno zdanie: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (por. Łk 9,23).

      Droga życia z Jezusem nie jest łatwa, bowiem wymaga od człowieka ziemskich wyrzeczeń. Chrystus mówi w tym tekście o „wyparciu się siebie”. Człowiek jako istota cielesno-duchowa często wybiera to, co służy ciału – wygodę, hedonizm, konsumpcjonizm. Nie jest to właściwa droga. Potwierdzi to m.in. św. Paweł, który w liście do Rzymian zapisze: „Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha – do tego, czego chce Duch. Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha – do życia i pokoju” (zob. Rz 8, 5-6). Idący za Chrystusem musi niejednokrotnie wyrzekać się życia tylko wg potrzeb ciała, a skierować pragnienia ku rozwojowi duszy. Ale to nie jedyny warunek rozwoju – żyć wg Ducha! W dalszej części zdania Jezus wskazuje na zadanie, jakie powinien dodatkowo spełniać Jego naśladowca: „niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (por. Łk 9, 23b). Brać krzyż – swoich słabości, grzechów, chorób duszy i ciała… I co ważne, ma to być „co dnia”, czyli codziennie. Jezusowi nie chodzi o jednokrotne podjęcie krzyża, bowiem życie człowieka codziennie się zmienia i relacja z Mistrzem też musi się rozwijać, a w tej relacji znajdą się „nowe” krzyże, które trzeba będzie podejmować ciągle na nowo.

      Patrząc na życie innych (tylko po przesłankach zewnętrznych, a one mogą być mylące!) wielu pragnie żyć bez krzyża albo przynajmniej udawać, że w ich życiu on nie zagościł. Pragną zdobyć świat, nie patrząc na relacje z Panem Bogiem i drugim człowiekiem. Może nawet w myśl porzekadła: „po trupach do celu”. Biedny to los takich ludzi. Nawet gdyby tu na ziemi wydawało się, że wszystko mają w wieczności, może okazać się, iż są duchowymi nędzarzami. Przestrzega przed tym Jezus: „Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?” (Łk 9,2). Tragedią człowieka byłaby klęska duszy.

    Kończąc dzisiejsze rozważanie powróćmy do pierwszego zdania z tekstu biblijnego: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (por. Łk 9, 22). Słowa te są pierwszą zapowiedzią Męki i Zmartwychwstania Jezusa. Wypowiada je Chrystus tuż po wyznaniu Piotra: „Wtedy Piotr odpowiedział: «Chrystusem Bożym»” (Łk 9, 20b), jakoby ostudzić entuzjazm uczniów, którzy może myśleli, że odkupienie będzie czymś prostym i oczywistym. Jednak zanim to nastąpi, Jezus mówi o swoim odrzuceniu, męce i śmierci. Trzeciego dnia nastąpi radosny poranek Zmartwychwstania, zwycięstwa nad śmiercią i grzechem.

      Wracając do krzyży naszego życia – z Chrystusem nawet najcięższe doświadczenia życiowe z odrobiną ludzkiej życzliwości stają się łatwiejsze do pokonania, powodując nasze uświęcenie. Dlatego mimo wszystko, napełnieni Bożą miłością i przeświadczeni o Jego obecności w naszym życiu, możemy wołać: chce się żyć z Bogiem i dla Boga!

 

Inne komentarze ks. Krzysztofa