Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.»

 

W krótkim czasie po wysłaniu Dwunastu (por. Łk 9,1-6) w celu głoszenia królestwa Bożego Jezus wybiera i posyła kolejnych siedemdziesięciu dwóch uczniów. Liczba zapewne nieprzypadkowa. Posyła tylu, ile było narodów pogańskich według Księgi Rodzaju (por. Rdz 10). Już sam ten fakt pokazuje rozmach ewangelizacyjny, pokazuje pragnienie Jezusa, aby Słowo Boże dotarło do każdego narodu, do każdego człowieka. To misyjne pragnienie doprecyzuje Jezus już po swoim zmartwychwstaniu (por. Łk 24,27; Mk 16,15).

Wymowne jest to, że posyła ich tam, gdzie i tak przyjść zamierzał. Nie posyła ich na jakieś peryferia, do maleńkich i dalekich osad, ale tam, gdzie miał zamiar przyjść i głosić Dobrą Nowinę. Tak więc nie była to misja gorszej kategorii. To raczej świadectwo zaufania do swoich uczniów. Nie bał się, że przez swoją postawę, jakieś ludzkie słabości czy nawet świadome zaniedbania zrażą do Niego ludzi, że będą oni uprzedzeni, a On sam mało wiarygodny, gdy już do nich przyjdzie. Nie obawiał się, choć znał dobrze ich słabości i braki. Ostatecznie to On jest najważniejszy i Jego łaska, Jego miłosierdzie. Ostatnie słowo należy do Niego.

Ten fragment wydaje się być dla nas wezwaniem do współodpowiedzialności w budowaniu królestwa Bożego tu i teraz, w środowisku życia każdego z nas poprzez codzienne i zwyczajne gesty i słowa. Niech nie zniechęca nas ogrom Bożego żniwa. Niech nie zniechęca nas świadomość naszych braków, słabości oraz naszych grzechów. Bardziej prośmy o odwagę i łaskę zaufania, jaką miało siedemdziesięciu dwóch, a On dopełni reszty swoją łaską.