Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».

 

Tak często odmawiamy modlitwę Ojcze Nasz. Być może jej słowa na tyle nam spowszedniały, że nie doceniamy już ich znaczenia. A jest to przecież modlitwa wyjątkowa. Została ułożona przez Jezusa w odpowiedzi na prośbę jego uczniów: „Panie, naucz nas się modlić”.

Słowa Modlitwy Pańskiej skierowane są do Boga, którego Syn Boży pozwala nam nazywać „naszym Ojcem”. Przełamuje tym samym starotestamentalny sposób myślenia o Bogu Jahwe, którego imienia człowiek nie był godny wymawiać. A teraz taka zmiana! Możemy naszego Stworzyciela nazywać tak po prostu: Abba – Ojcze – Tatusiu.

Modlitwa Ojcze Nasz jest prośbą o przyjście królestwa Bożego. Jest to szczególne królestwo. To w nim otrzymujemy chleb, który syci nasz duchowy głód. To w nim Bóg wybacza nam grzechy i przewiny, ale i uzdalnia nas, abyśmy my sami potrafili wybaczać naszym winowajcom. To w nim jesteśmy chronieni od pokus, które mogą prowadzić do grzechu i duchowego paraliżu, a nawet śmierci.

Może warto właśnie dzisiaj, gdy czytamy fragment Ewangelii, w którym Jezus uczy nas, jak mamy się modlić, uwrażliwić się na nowo na przesłanie, które ta modlitwa niesie. Zdać się na ojcowską miłość Boga, uznać swoją grzeszność, przebaczyć to, co wymaga przebaczenia, oraz stanąć z wiarą i odwagą wobec pokus, które podsyła nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego. Siła Modlitwy Pańskiej jest naprawdę wielka. Jest to modlitwa, która – odmawiana z wiarą – ma moc przemieniającą nasze serca.