Jakub wstał w nocy i zabrawszy obie swe żony, dwie ich niewolnice i jedenaścioro dzieci, przeprawił się przez bród potoku Jabbok. A gdy ich przeprawił przez ten potok, przeniósł również na drugi brzeg to, co posiadał. Gdy zaś Jakub pozostał sam jeden, ktoś zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki, a widząc, że nie może go pokonać, dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim. A wreszcie rzekł: «Puść mnie, bo już wschodzi zorza!». Jakub powiedział: «Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!». Wtedy tamten go zapytał: «Jakie masz imię?». On zaś rzekł: «Jakub». Powiedział: «Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi i zwyciężyłeś». Potem Jakub rzekł: «Powiedz mi, proszę, jakie jest Twe imię?». Ale on odpowiedział: «Czemu pytasz mnie o imię?» – i pobłogosławił go na owym miejscu. Jakub dał temu miejscu nazwę Penuel, mówiąc: «Mimo że widziałem Boga twarzą w twarz, jednak ocaliłem me życie». Słońce już wschodziło, gdy Jakub przechodził przez Penuel, utykając na nogę, gdyż został porażony w staw biodrowy, w ścięgno biodra.

 

Opis walki Jakuba jest mocnym i sugestywnym obrazem walki duchowej. Niejeden z nas ma takie walki za sobą, dla innych będzie to nowość. Zmaganie na modlitwie z Panem Bogiem, z Jego wolą to etap ważny, bo kruszący nasz egoizm. Ale także pomagający nam odkrywać Jego wielkość. Niech dzisiejsze czytanie będzie dla nas nową inspiracją do odkrywania, że modlitwa jest spotkaniem – może nie zawsze łatwym, ale spotkaniem z Nim: Bogiem Wszechmocnym.