Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?». Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Odpowiadając Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?». Odpowiedzieli Mu: «Możemy». On rzekł do nich: «Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował». Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».

 

„Powiedz, aby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie obok Ciebie, jeden po prawej, a drugi po lewej stronie”. Matka dwóch synów, chyba już dorosłych. Skoro idą za i z Jezusem, to gotowi są do wyjścia w szeroki świat. Mama co prawda do końca nie rozumie, o jakie królestwo Boże chodzi, ale skoro Jezus mówi o królestwie, a Jezus nie kłamie, więc trzeba działać, trzeba być zapobiegliwą. I mamuśka działa … Idzie i odważnie prosi, prosi w imieniu swoich dorosłych synów. A czy ci jej synkowie są głusi i niemi, że trzeba w ich imieniu wstawiać się u Jezusa?

Mamuśki drogie, nie wyręczajmy naszych dzieci, dajmy im prawo do podejmowania własnych decyzji, do ponoszenia odpowiedzialności za nie. Nawet gdy ich nie rozumiemy. Zaufajmy naszym dzieciom. Nie układajmy życia synom, bo wyrosną na nasz wzór i podobieństwo. A syn musi być facetem, nie babą, mazgajem. Mężem z krwi i kości. Mężnym wobec przeciwności losu, niezależnie, czy nosi sutannę czy garnitur.

Kochająca mama chwyta za różaniec i oplata modlitwą swoje dzieci. Trzeba w sercu przyznać, że im bardziej krnąbrne, uparte dziecko, tym gorliwiej omodlone. Nie jesteśmy same, modlimy się z najlepszą Mamą – Jezusa.