Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: „Napisane jest: «Mój dom będzie domem modlitwy», a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.

 

Miesiąc temu rozpoczynaliśmy intensywne porządki na naszych cmentarzach. Znam osoby, które już teraz zaczynają przedświąteczne porządki w swoich domach.

A Jezus robi porządek w świątyni. On nie przyszedł do nas, aby poklepać po plecach w geście pełnej akceptacji. Jego słowo i działanie stwarzają nową jakość życia. Sprzedawcy w jakimś stopniu służyli dobru świątyni i sprawowanej w niej liturgii. Jednakże to nie sprzyjało większemu skupieniu na modlitwie.

Przekładając tę scenę na naszą rzeczywistość, dostrzegamy dwa wymiary świątyni jako miejsca spotkania z żywym Bogiem – świątynię obecności Ducha Świętego w nas i przestrzeń sakralną naszych kościołów. Czy nie poddaję się owym zbójcom, utrudniającym mi kontakt z Bogiem? Pamiętam, jak w jednej parafii, siedząc w konfesjonale, spoglądałem na modlących się na głos modlitwą różańcową. Panie siedzące przede mną tak oto mówiły: módl się za nami…, widziałaś jaki ma paskudny kapelusz…, teraz i w godzinę…, zobacz, idzie kwoka, to twoja szwagierka itd. 

Nazwać po imieniu te rzeczywistości, które czyhają na jakość doświadczenia obecności Tego, przed którym staję. To duchowe zmaganie i oczyszczanie wewnętrznej i zewnętrznej atmosfery pomaga w skupieniu się na tym, co dla nas Bóg na dany czas przygotował. Z jednej strony nasz trud i zmaganie, lecz z drugiej warto zawołać z pełną odwagą: Jezu, zrób we mnie i w moim życiu gruntowne porządki!