Zapytał Go: "Które?" Jezus odpowiedział: "Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego". Odrzekł Mu młodzieniec: "Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?" Jezus mu odpowiedział: "Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!" Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

 

Każdy z nas jest takim bogatym młodzieńcem. Nie mówimy tutaj o dobrach materialnych. Każdy z nas bogaty jest w to, co zdobył, czego doświadczył, co przeżył, co umie, jakie ma umiejętności i zdolności, jaką posiadł wiedzę. Każdy z nas niesie na sobie cały wór naleciałości, wyobrażeń, pragnień i pożądań. Każdy ma swoje zainteresowania i dążenia, plany i zamierzenia. Każdy z nas ma swoją wizję Boga, swego powołania, swej drogi życiowej.

Wystarczy, że każdy z nas wypełniać będzie przykazania, a życie wieczne ma zapewnione. Jednak Jezusowi chodzi o coś więcej. Gdy młodzieniec ten stwierdził, że od dawna ich przestrzega, Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być dokonały, idź sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. W Ewangelii św. Marka napisane jest też, iż Jezus „spojrzał na niego z miłością”. To ważne! Ten młodzieniec nie był złym człowiekiem. Zachowywał przykazania. Przyszedł do Jezusa, bo nurtowało go pytanie o życie wieczne.

On jest jednym z nas. My również staramy się zachowywać przykazania. A jednak nasze serce pragnie czegoś jeszcze. Odczuwamy, że to jeszcze nie wszystko, czego Bóg może od nas wymagać. Tak, jak ów młodzieniec szukamy, pytamy. Czujemy, że Bóg oczekuje czegoś więcej, że nasze życie nie jest pełne, że jest głębia, której jeszcze nie poznaliśmy. Pragniemy do niej dotrzeć. Dlatego pytamy, jak ten młodzieniec: „Czego mi jeszcze brakuje?”