Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

 

Postawa, jaką przyjął Jezus wobec celników i grzeszników, kiedy zasiadał z nimi do stołu, budzi w każdym z nas nadzieję. Bo przecież jesteśmy grzesznikami i tak naprawdę nie zasługujemy na to, aby z Bogiem zasiąść do stołu. Ale to Bóg przychodzi do nas i zaprasza nas, abyśmy skorzystali z uczty, którą przygotował z myślą o nas. Każda Eucharystia jest taką właśnie ucztą. Gromadzimy się wokół ołtarza i korzystamy z dobrodziejstw, jakie na nim się znajdują. Zbawiciel zaprasza i mówi do nas: „bierzcie i jedźcie, bierzcie i pijcie – to jest ciało i krew Moja”. Ktoś z boku, znając nasze grzechy, może się gorszyć i mówić, że nie zasługujemy, aby z Jezusem zasiąść do stołu. Jeśli otworzymy nasze serca na Boże Miłosierdzie, to już nic nie powinno stać na przeszkodzie do tego, aby przystąpić do ołtarza Pańskiego i nakarmić się pokarmem gwarantującym życie wieczne.