Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: "Zły duch go opętał". Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: "Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników". A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny”.

 

Już nacisnęliśmy klamkę adwentowych drzwi, by spotykać się z Bogiem, by usłyszeć Jego Głos. Trzeba nam się zatrzymać na rynku naszego życia i zamyślić nad tajemnicą nawrócenia, bo nie każde nawrócenie jest proste – każdy z nas wie, że to ciężka praca nad sobą, ale z pomocą przychodzi nam Jan. On przygotuje drogę moją – On mi pomoże. To Jan został posłany.

A głos Boży to głos, na który musimy uważać, głos, którego warto słuchać – to głos wołającego na pustyni, to głos, który słychać z Ewangelii Chrystusowej. To głos, który mówi – przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego. Bóg mówi do nas w naszych myślach, uczuciach, tęsknotach, w milczeniu, samotności, w naszych potrzebach, bólach i cierpieniach, bo słowo, które słyszymy od Boga, ma przenikać nasze smutki i radości. Bóg przemawia do naszych serc, bo serce (jak mówi Orygenes) to droga, przez którą wchodzi mowa Boga. A serce ludzkie nie jest małe; ono może objąć tyle rzeczy i w nim przygotuje drogę Panu, aby po tym sercu wędrowała Mowa Pańska. Bo Drodzy, Bóg woła, On mówi do mnie: Jakie jest twe serce, jak to z nim jest.