Gdyśmy przybyli do Rzymu, pozwolono Pawłowi mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował. Po trzech dniach poprosił do siebie najznakomitszych Żydów. A kiedy się zeszli, mówił do nich: „Nie uczyniłem, bracia, nic przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, a jednak wydany zostałem jako więzień w ręce Rzymian, którzy po rozpatrzeniu sprawy chcieli mnie wypuścić, dlatego że nie popełniłem nic zasługującego na śmierć. Ponieważ jednak Żydzi sprzeciwiali się temu, musiałem odwołać się do Cezara, bynajmniej nie w zamiarze oskarżenia w czymkolwiek mojego narodu. Dlatego też zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić, bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany”. Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód.

 

„Bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany”. Źródłem nadziei Izraela, źródłem nadziei każdego z nas powinna być wiara w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. To właśnie ta prawda jest fundamentem, na którym należy budować przekonanie, że ostateczne słowo nie należy do grzechu, zła, niesprawiedliwości, lecz do życia, dobra, szczęścia… Mimo że w codziennym życiu dźwigamy różnego rodzaju kajdany, to nie możemy zapominać, że naszą siłą powinno być wówczas ciągłe spoglądanie ku Bogu, ku Ojczyźnie Niebieskiej. Nadzieja pochodząca od Boga nigdy nie zawodzi!

Niech nasze decyzje, nasze wybory, wreszcie świadectwo naszego życia dowodzą, że Jezus naprawdę żyje i kroczy obok nas!