Faryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Jezusowi, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz zabronił im surowo, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: "Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą".

 

Maluszki, dzisiaj słowo o nadziei. Czy wiecie, co to takiego ta nadzieja? Nadzieja to uczucie, ale nie takie zwyczajne. Nadzieja to bardzo mocna wiara w coś dobrego. Na przykład kiedy ktoś, kogo bardzo kochamy, zaczyna chorować, wtedy prosimy Pana Boga o to, aby zadziałał i uzdrowił Babcię czy Dziadka. Mamy wtedy ogromną nadzieję, że tak się stanie. Tylko musimy pamiętać, żeby zawsze prosić o największe dobro dla kogoś, a Pan Bóg najlepiej wie, czego każdy z nas potrzebuje.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy takie zdanie: "W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą". Oznacza to, że w imieniu Jezus ukryta jest cała wiara w dobro. Całą naszą nadzieją jest właśnie Pan Jezus. A co to oznacza? Jeśli uklękniesz do modlitwy, powiesz Panu Jezusowi – proszę, przyjdź; jeśli wszystkie swoje mniejsze lub te ogromne troski Jemu powierzysz, On – nasza największa nadzieja – Ciebie wysłucha. Przecież Bóg kocha nas jak nikt na świecie!