Nauka to godna wiary i zasługująca na całkowite uznanie, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą na życie wieczne. A Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu – cześć i chwała na wieki wieków. Amen.

 

Pierwszą myślą, która pojawiła się w głowie po lekturze tych trzech Pawłowych wersetów do Tymoteusza, było zdanie z Ewangelii w redakcji św. Jana: „Poznacie prawdę, a prawda wolnymi was uczyni” (J 8,32).

Dziś obserwuje się raczej tendencję do „wybielania się” i „zamiatania pod dywan” praktycznie każdego grzechu zarówno przez wierzących (by nie mówić źle o Kościele i nie rujnować i tak wątłego wizerunku wspólnoty), jak niewierzących (przecież grzech to wymysł frustratów łasych na władzę i „rząd dusz” niezgodny z nauką i zdrowym rozsądkiem, a poza tym kto dziś będzie wierzył w „te bajki”).

Z drugiej strony niektórzy lubują się w epatowaniu wewnętrznym brudem i pikantnymi historiami grzechu, walcząc o podium wielkości nawrócenia.

A św. Paweł przypomni dziś Tymoteuszowi i każdemu z nas kerygmat niezwykle osobisty i przejmujący: „Chrystus Jezus przyszedł do tego świata, by zbawić grzeszników, a pierwszy z nich – to ja” (1 Tm 1,15). Nie ma tu żadnej fałszywej pokory, rywalizacji o „miejsce na pudle” czy pokrętnego ukrywania przeszłości – przeciwnie, ogłoszenie miłosierdzia zwraca uwagę na Tego, który daje łaskę i okazuje wielkoduszność tym, „którzy w Niego uwierzą dla życia wiecznego” (w. 16).

Dlatego będę się dziś modlił za nas, żeby nam nie brakło odwagi wiary w stronę Boga, nadziei przebaczenia i miłosierdzia, i miłości, która jest życiem wiecznym…