W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: «Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».

 

Dziś w Ewangelii mamy do czynienia z najdłuższą modlitwą Jezusa, jaką powiedział.  Jeśli jest to najdłuższa modlitwa, to chyba musi być ważna, najważniejsza.

Za kogo ta modlitwa? Za nas, za mnie, za Ciebie. O co? O jedność. Co to znaczy być jedno? Nie raz przychodzą mi takie myśli: żeby moja żona lub dzieci mogły teraz poczuć to, co ja czuję, jak mnie boli, co się we mnie dzieje, toby mnie w końcu zrozumieli.

Ta jedność kojarzy mi się z małżeństwem, byciem jednością w ciele i duchu. To z najgłębszej jedności cielesnej rodzi się człowiek, staje się życie. Jezus mówi, że z naszej jedności będzie wypływać świadectwo wiary, nowe życie dla tych, którzy na nas patrzą. Jezusowi bardzo zależy na tej jedności, oddaje nawet swoją własną chwałę, abyśmy tylko byli jedno.

Moja mama zawsze zabiega o to, abym dogadywał się z moimi siostrami, był z nimi w zgodzie. Widzę, jak jej na tym zależy, jakie to ważne. Będąc ojcem, sam widzę, jaka radość płynie z tego, że nasze dzieci są jedno, nie kłócą się, jednoczą w jednym celu. Poszukajmy dziś tego, co nas łączy, a nie dzieli.