To mówi Pan Bóg: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne. Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko, mówi Pan Bóg. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie”. Do was zaś, owce moje, to mówi Pan Bóg: „Oto Ja osądzę poszczególne owce, barany i kozły”.

 

Boga-Pasterza nie dziwi rozproszenie i jego konsekwencje: samowolne odejście od Niego, niewola, pokaleczenie, choroby. On jest po to, by ten owczy chaos uporządkować, troskliwie zajmując się owczarnią, a nie by łajać, wypominać i straszyć. Na osąd przyjdzie czas. Najpierw jednak przychodzi ratunek. Taki jest nasz Pan.