Jezus powiedział do swoich uczniów: «Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

 

W centrum dzisiejszej perykopy ewangelicznej znajduje się wzmianka o „tym dniu”. Określenie to na kartach Starego Testamentu bardzo często pojawia się w kontekście jakiejś szczególnej interwencji Boga, która ma nadejść. Oznacza dzień, w którym pośród zawirowań świata i jego historii na scenę wkroczy Bóg jako sprawiedliwy Sędzia, który nie tylko wydaje wyroki, ale przede wszystkim jest w stanie osądzić rzeczy (i ludzi!), ukazać je we właściwym świetle, ujawnić ich prawdziwą wartość, objawić prawdę o stworzeniu, które jako dobre wyszło spod Bożych palców.

Ten króciutki fragment zaczerpnięty z Ewangelii według św. Łukasza ukazuje jednocześnie dwie drogi przygotowania na przyjście „tego dnia”. Najpierw: „uważajcie na siebie, by wasze serca nie były ociężałe”. Łukasz używa tu słowa, którego wcześniej używa w opisie uczniów „zmożonych snem” („ociężałych snem”) na szczycie Taboru (Łk 9,32). To samo słowo użyte zostało w opisie serca faraona („twarde serce” – Wj 7,14), który nie chciał wypuścić Izraelitów z Egiptu. Ta nadwaga ludzkiego serca może być spowodowana obżarstwem, pijaństwem, troskami doczesnymi... – ile jeszcze tragicznych dla serca fast foodów można by tu dorzucić...?

A druga droga? Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie... Albo – jak również można to zdanie przeczytać – czuwajcie, modląc się w każdym czasie... Modlitwa jako najlepsza dieta-lekarstwo na ociężałe serce... – chyba nigdy tak o niej nie pomyślałem...