Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».

 

Dzisiaj Jezus przekazuje nam jedną ze swoich najtrudniejszych nauk. Nie jest ona trudna dlatego, że jest niezrozumiała czy skomplikowana. Trudne jest jej realizowanie, zamienienie jej w czyn.

Łatwo jest nam kochać naszych najbliższych – mamę, tatę czy dziadków, którzy każdego dnia troszczą się o nas, opiekują się nami, są dla nas mili. Gdy jednak brat lub siostra zniszczą nam jakąś zabawkę, zajmą komputer albo naskarżą na nas, trudno jest już w złości pamiętać o tym, że mamy kochać wszystkich bliźnich. To samo dotyczy też kolegi w szkole, który nas nie lubi, przezywa nas, wyśmiewa się. Jak trudno jest się z tym pogodzić.

Jezus tymczasem mówi nam – miłuj także swoich nieprzyjaciół, oni również są twoimi bliźnimi. Wiem, że trudno jest wybaczyć i modlić się za kogoś, kto Was krzywdzi. Właśnie dlatego ta nauka Chrystusa jest szczególnie trudna. Trudna, ale na szczęście możliwa do wykonania.

Zobaczcie, Jezus wybaczył tym, którzy Go torturowali i skazali na śmierć na krzyżu. To właśnie za Jego przykładem mamy iść, nie zaś za przykładem Szatana, który nienawidzi Boga i wszystkich żyjących. Zapewniam Was, bo sam tego doświadczyłem. Przebaczenie i modlitwa za naszych nieprzyjaciół przyniosą nam tylko dobro, prawdziwy spokój i radość. Nie warto tracić życia na nienawiść. Ona jeszcze nigdy nikomu nie dała nic dobrego.