A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.

 

Bardzo lubię dzisiejszy fragment Ewangelii. Niesie on w sobie tyle pokoju i nadziei. Oto Jezus kolejny raz przedstawia siebie jako pasterza owiec. Takie porównanie bardzo trafiało do uczniów Jezusa. W przeszłości były takie momenty, że praktycznie wszyscy Żydzi byli pasterzami. Pasterzem był np. Abraham, Jakub i jego synowie czy Mojżesz. Przez to właśnie uczniowie doskonale rozumieli, co znaczy troska o swoją trzodę. Co znaczy opiekować się swoimi owcami.

W dzisiejszej przypowieści to Jezus jest pasterzem, a my wszyscy jesteśmy jego owcami. Wspaniale jest wiedzieć, że Jezus dba o każdą ze swoich owiec. Dba o każdego z nas, szczególnie o tych najmniejszych i słabych.

Jeszcze wspanialszą nowiną jest to, że nawet kiedy zdarzy nam się zbłądzić przez grzech, czy nawet odejść od naszego Boga, On nigdy o nas nie zapomina. Wychodzi, by nas szukać, tak jak szukał tej jednej zaginionej owcy.