Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim».

 

Jezus oznajmia nam dzisiaj, że nie przyszedł znieść Prawa albo Proroków, ale je wypełnić. Dlaczego w ogóle pojawiły się takie wątpliwości wobec Jezusa – że chce coś znieść lub zmienić? Bo już za chwilę, w kolejnych swoich słowach słynnego „kazania na Górze”, kilkakrotnie użyje On następującej formuły: „Słyszeliście, że kiedyś powiedziano przodkom … A Ja wam mówię…” (por. Mt 5, 21–22 i nn.). Wygląda na to, że jednak coś zniósł lub zmienił… Nie była to jednak zmiana polegająca na ujęciu lub dodaniu czegokolwiek do przepisów Prawa czy na „podwyższeniu poprzeczki” w sposobie jego zachowywania. Chrystus mówi, że przyszedł Prawo „wypełnić”. Nikomu z ludzi to się wcześniej nie udało ani nikt po Chrystusie nie jest w stanie tego dokonać. Na czym zatem polega Chrystusowe „wypełnienie” Prawa? Można też zapytać, na czym ma polegać nasze wypełnianie Prawa po chrześcijańsku, po Chrystusowemu, bo przecież we wczorajszym fragmencie Ewangelii Jezus zapewnił nas stanowczo: „Wy jesteście solą ziemi […]. Wy jesteście światłem dla świata […]. Tak niech świeci wasze światło dla ludzi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili waszego Ojca, który jest w niebie”?

Po pierwsze Chrystus „wypełnił” Prawo, bo był jego ucieleśnienie, był Wcielonym Słowem Ojca. Wszystko, co zapowiadało Prawo i Prorocy, w Chrystusie stało się Ciałem. Jezus stał się żywym, cielesnym wypełnieniem całej historii zbawienia. Każde proroctwo Starego Testamentu w Nim znalazło wypełnienie. W Jego życiu odbiła się i została nam objawiona cała wola Boża względem człowieka i świata. Chcąc poznać w całej prawdzie, kim jest Bóg, jaki On jest, musimy patrzeć na człowieczeństwo Chrystusa, na sposób Jego myślenia, postępowania i życia. Jednak nie chodzi tylko o patrzenie i naśladowanie przykładu, jaki zostawił nam Jezus w swojej Ewangelii. Taki sposób przeżywania naszej relacji z Jezusem byłby jedynie „kalką” Starego Prawa, na dodatek dużo trudniejszą do zrealizowania. Nasze wypełnienie Prawa dokonuje się nie naszym wysiłkiem, ale „w Chrystusie”, a zatem mocą Chrystusowego Ducha, którego Ojciec wlał do naszych serc. Stało się to możliwe dzięki zbawieniu, jakie Chrystus nam wysłużył, umierając i zmartwychwstając w ludzkim ciele. Dla nas chrześcijan Prawo nie jest już czymś zewnętrznym do wypełnienia, ale jest wypisane w naszych sercach. Mając w sobie Ducha Chrystusowego, chrześcijanin żyje na sposób Chrystusa, a więc jest w stanie przekraczać ograniczenia ludzkiej natury: jest w stanie przebaczać nieprzyjaciołom, bezinteresownie kochać bliźnich, a nawet oddać życie za braci. Jest to możliwe tylko wtedy, jeśli Duch Chrystusa w nas zamieszka i stanie się w nas „wypełnieniem” Bożego Prawa miłości.