Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Przez pewien czas nie chciał Lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie". I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

 

Sędzia i wdowa to główni bohaterowie przypowieści opowiedzianej przez Jezusa w celu ukazania siły wytrwałości. Sędzia to człowiek egoistyczny, który nie boi się Boga i nie liczy się z ludźmi. Nie ma w nim miłości. Ślepa żądza i przekonanie o wszechmocy zamknęły jego serce.

Pojawia się też uboga wdowa. Kobieta w swej rozpaczy i biedzie postanowiła wykrzyczeć swoją opłakaną sytuację. Czyniła to wiele razy, naprzykrzając się sędziemu. W końcu on, okrutny człowiek, ugiął się, ale nie dlatego, że współczuł tej kobiecie, ale żeby uwolnić się od jej natręctwa.

Jezus kończy tę przypowieść słowami: „A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę”. Jaka nauka płynie dla nas z tej przypowieści? Wszyscy jesteśmy zaproszeni, aby robić coś podobnego do tego, co robiła ta wdowa – natrętnie, z naprzykrzaniem się usilnie prosić, aby nasze słabości, dylematy zostały usłyszane przez Boga.