Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.

W Biblii dosyć często spotykamy się z drzewem figowym. Było ono symbolem dostatku i dobrobytu. W jego cieniu odpoczywano i rozważano słowo Boże. Pan Jezus w swoich przypowieściach mówi o fidze dobrej i chorej. Chorą każde wyciąć i spalić. Jeden raz nawet przeklął drzewo figowe, kiedy nie znalazł na nim owoców (por. Mt 21,20).

We fragmencie dzisiejszej Ewangelii św. Łukasz przytacza czytelnikom przypowieść Pana Jezusa o nieurodzajnym drzewie figowym. Sytuacja ta zostaje opisana w kontekście mocnych słów Syna Bożego, wzywającego ludzi do nawrócenia. Pan Jezus, jak zawsze, stawia sprawę bardzo jasno i jednoznacznie: Jeżeli się nie nawrócicie, zginiecie. Nie ma innej alternatywy.

Nawrócenie nie jest luksusem ani przywilejem. Jest życiową koniecznością. Drzewo figowe miało wystarczająco dużo czasu, aby dojrzeć i wydać właściwe owoce. Jednak od trzech lat nie owocuje. Więcej, niepotrzebnie jeszcze wyjaławia ziemię, utrudniając owocowanie pozostałym drzewom. Mimo to, ogrodnik (Pan Jezus) nie traci nadziei do końca. Postanawia dać jeszcze jedną szansę drzewu (człowiekowi),  Jeżeli jednak i tej, wydaje się ostatniej szansy nie wykorzysta, zostanie wycięte i spalone.

Przeżywając Wielki Post uświadamiamy sobie, że jesteśmy takim drzewem figowym. Pięknym, rozłożystym, zielonym. Może nie koniecznie bez żadnych owoców, wszak przynależymy do Boga, staramy się generalnie iść drogą Jego przykazań. Przyznajmy jednak, że zbyt często owoce naszego życia są cierpkie i bez właściwego smaku. Słabo sprzedawałyby się na miejskim straganie. Jest jeszcze trochę czasu, aby zadbać o ich jakość. Wiosna już blisko, słońca coraz więcej i wystarczająco wody gruntowej w ziemi. Jezus Chrystus nie zniechęca się bylejakością naszego życia. Jest Bogiem cierpliwym. Jeden raz więcej okopie nas i obłoży nawozem. Może tym razem wydamy właściwy owoc.

Fot. sxc.hu