Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której przedtem wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to Jego towarzyszom, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie dali temu wiary. Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i obwieścili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary oraz upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!».

 

Jezus w swoim nauczaniu przedstawiał wszystkim słuchającym prawdy wiary w Jedynego Boga, mówił im o zmartwychwstaniu, dokonywał cudów widocznych dla wszystkich uczestników Jego zgromadzeń. I co z tego. Można powiedzieć, że nauki te poszły w las. Nikt nic nie zrozumiał, a szczególnie bliscy Mu uczniowie. Nie uwierzyli w nauki głoszone przez Chrystusa, chociaż na pewno wiele z nich pozostało w ich pamięci. Rzeczywistość, która powstała po śmierci Chrystusa, nie odbiegała od dotychczasowego pojmowania śmierci. Uczniowie żyli świadomością ugruntowaną przez dotychczasowy byt życia na ziemi. Nie uwierzyli też bezpośrednim świadkom, którzy widzieli żyjącego Chrystusa po złożeniu Go w grobie – Marii Magdalenie, uczniom, którzy spotkali Jezusa w drodze do Emaus. Dopiero osobiste spotkanie twarzą w twarz z Jezusem uświadomiło im tę prawdę, że Jezus zmartwychwstał i żyje.

Najbardziej nieprawdopodobne wydaje się postępowanie Chrystusa, który po tak wielu świadectwach nieufności ludzi, którzy Go zawiedli, powierza im zadanie krzewienia Jego nauki – właśnie tym ludziom. Paradoks? Dlaczego? 

Ludzie ci doświadczyli własnej niewiary i to doświadczenie pozwoli im dawać świadectwo wobec całej rzeszy niewierzących, do których posłał ich Jezus.

Jest to też dla nas świadectwo, że pomimo nachodzących nas zwątpień nigdy nie powinniśmy schodzić z drogi wytyczonej przez Jezusa. On w nas wierzy i nam ufa.