Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». 
Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro męża nie znam?» 
Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». 
Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa». Wtedy odszedł od Niej anioł.

 

        Co tak naprawdę sprawiło, iż w sercu Maryi pojawił się lęk? Czy był to fakt zapowiadanego poczęcia? Tu występują różne hipotezy. Mnie zastanawia moment wypowiadanych słów przez anioła, który dostrzegł przejawy lęku. Pojawiają się one na początku spotkania. Oczywiście taki Gość z nieba to nie jest zwyczajne wydarzenie. Biblia parokrotnie ukazuje posłanie Bożych posłańców do różnych osób. Zwykle takie spotkania radykalnie wpływały na człowieka.

     Słowa wypowiadane przez Anioła są przepełnione wielkim szacunkiem wobec przyszłej Matki Mesjasza. Następuje w nich ukazanie obdarowania, które stało się Jej udziałem. Ta młoda dziewczyna po prostu jest onieśmielona. Dostrzegamy taką naturalną pokorę Maryi.

     Dziś warto, przykładając to wydarzenie do kart naszej osobistej historii, zadać sobie kilka pytań: Czy stając w obecności Bożej mam w sobie to Maryjne onieśmielenie? Czy jest we mnie taki motywujący lęk, który ma na celu dbałość o to, by nigdy się nie przyzwyczaić do tego, co święte? Czy czuję, że i mnie na różne sposoby Bóg uposaża do wypełnienia Jego woli?    

     Na początku lipca prowadziłem rekolekcje dla kapłanów. I te wspomniane pytania padały podczas nauk. Jeden z uczestników powiedział do mnie: zbyt wiele działałem, a za mało słuchałem Pana i dlatego był we mnie lęk o przyszłość parafii. Teraz mam pokój serca i wiele Bożych odpowiedzi.

     Czy mam w sobie tę Maryjną gotowość do pokornego i nieco onieśmielonego zasłuchania w głos Pana?