I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

 

Jak naprawdę idziesz za Bogiem – nie da się milczeć, nie da się żyć „spokojnie” i nie da się „jak dawniej”. Kiedyś mój znajomy ksiądz, który po różnych doświadczeniach, jak sam twierdzi, nawrócił się, zapytany o to, jak to się stało, nie wdając się w szczegóły, powiedział: „albo Bóg albo grzech”.

Nasz Pan potrafi uwieść (czy zwabić), wziąć (w całkowite posiadanie) i zdobyć (jak twierdzę). I będzie ci przypiekał serce niczym ogień trawi drwa. Nie po to jednak, by cię spalić, spopielić, unicestwić. Nie. Po to, byś uznał: On wie lepiej, jaka jest moja droga.