Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy "Bóg z nami". Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

 

Bóg od zawsze był, jest i będzie nie do ogarnięcia, a jednocześnie tak bardzo przystępny. Dla nas, próbujących Go pojąć umysłem, tu na Ziemi. Bóg dziwny, bo wbrew wszelkim racjonalnym normom myślenia "poczyna się" sam (rzec by można) w łonie kobiety bez współudziału mężczyzny.

Ale Bóg ów jest tak bardzo człowiekowi bliski, gdyż właśnie decyduje się "wejść w naszą skórę" i.... się trudzić. Cierpi, przychodząc na świat. Jak my, gdy mocujemy się z opuszczeniem ciepłego kącika łona naszych Mam. Cierpi, gdy doświadcza niezrozumienia jako dziecko, nastolatek. Cierpi z powodu odrzucenia, strachu, bólu wszelkiej maści jako dorosły.

Temat Jego tragicznej śmierci cielesnej zostawmy może na czas Świętowania Cudu Wielkiej Nocy. Słowem... Bóg – Jezus Chrystus szaleńczo pragnący niezwykle bliskiej relacji z człowiekiem robi wszystko, by być z nami. By być z... Tobą. Emmanuel...

Jeszcze jest czas, by odpowiedzieć na Jego serdeczne zaproszenie. Nie tylko myśląc o Nim pod koniec grudnia, jako o Dzieciątku z tradycji i kolęd, ale celebrować Cud Miłości każdego dnia w roku. Niech nadchodzące świętowanie urodzin Zbawiciela Świata będzie dobrą okazją do przypomnienia sobie, jak mocno Pan Bóg Cię kocha. Bądź i Ty z Nim.