Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli za zatwardziałością swych przewrotnych serc; obrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkie moje sługi, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorsi niż ich przodkowie. Oznajmisz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I powiesz im: „To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust”.

 

Jeśli uświadomimy sobie, że Bóg każdego dnia posyła do nas proroków i mówi do nas nieustannie, to śmiało możemy przyznać, że czasami stajemy się specjalistami od ignorowania Bożego głosu.

Przyczyny mogą być różne: lęk, lenistwo, niewiara, zranienia ze strony ludzi, gnuśność. Bóg nawet gdy ma świadomość, że w mistrzowski sposób staramy się Go ominąć i odrzucić, przychodzi do nas z jedynie Bogu znaną determinacją.

Pytanie brzmi: czy zdąży nas uratować, czy usłyszymy głos zanim skoczymy w przepaść?