Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którą przyjęliście i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam głosiłem. Bo inaczej na próżno byście uwierzyli. Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną. Tak więc czy to ja, czy inni, tak nauczamy i tak uwierzyliście.

 

„Przypominam, bracia, Ewangelię”. Dobra Nowina nie jest tylko książką, którą po przeczytaniu możesz odłożyć na półkę. Choć ma postać spisanej opowieści, jej akcja ciągle się rozwija. Chodzi o to, żebyś swoim życiem wpisywał się w tę opowieść, żebyś w niej trwał i ją zachowywał. Dlatego właśnie Św. Paweł przypomina Ci dzisiaj Ewangelię – przypomina jej serce: Chrystus umarł za Twoje grzechy i zmartwychwstał, zgładziwszy je.

Wyobraź sobie, że Ewangeliści – Mateusz, Marek, Łukasz, Jan – ciągle żyją i ciągle jeszcze tworzą opowieść o Jezusie. Czy Twoje życie mogłoby być częścią tej opowieści, którą nazywamy Dobrą Nowiną?