Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!

 

      Sięgam dziś pamięcią do czasów, kiedy z dziecięcą ufnością i radością oczekiwałem dzisiejszego poranka. Św. Mikołaj przychodził za każdym razem, nigdy mnie nie zawiódł ;-). Pamiętam również ten czas, kiedy okazało się, że ten Św. Mikołaj to wcale nie taki, jakiego sobie go wyobrażałem. Jednak co by nie mówić nostalgia, radość i przemiłe wspomnienia pozostały.

       Ewangelia na dziś mówi o największym darczyńcy we wszechświecie. Pismo Święte w dzisiejszym fragmencie udowadnia nam, że jest taki "Święty Mikołaj", który rozdaje takie dary, o których nigdy nikomu się nie śniło. "Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości." Leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. Wszystkie? To dopiero "Św. Mikołaj"... Jezus z Nazaretu nie dawał "nic" więcej. Pieniędzy, domów, smartfonów, samochodów, tabletów ,"tylko" nadzieję, pokój, zdrowie, wolność, radość i miłość. Czy dla mnie również te dary "prezenty" są wszystkim? Tak naprawdę tylko ten, kto doświadczył choroby, poniżenia, uciemiężenia zarówno ze strony ludzi jak i grzechu, ubezwłasnowolnienia czy opętania wie, że żadne dobra doczesne/materialne nie stanowią wartości większych od tych, które rozdaje nasz Pan. I uwaga: "Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski." Wszystkie? To znaczy, że nikogo nie pozostawia swej biedzie. To znaczy, że zależy Mu na każdym z nas. To znaczy, że interesuje Go każda ludzka nędza. Bo taka jest miłość. Bo tak ukochał człowieka. Bo tak bardzo zainteresowany jest naszą codziennością. "A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza." 
        "Mój" św. Mikołaj dzisiaj przyszedł do mojego synka. Kiedyś zapewne ten malec zrozumie to, co każdy z nas, że św. Mikołaj to jednak sfera marzeń. Lecz z Jezusem z Nazaretu sprawa ma się zupełnie inaczej. Ten darczyńca, który pozostawił dokładnie takie same dary swoim uczniom/kapłanom nie jest opowiastką, nie jest fikcją ani bajką, podobnie jak łaski, uzdrowienia i cuda, jakich możemy doświadczać każdego dnia. Jest tylko jeden warunek: otóż należy wywiesić na drzwiach przedsionka naszego duchowego serca skarpetę wiary. Należy z dziecięcą ufnością starannie i z ogromnym przejęciem zawiesić skarpetę wiary, że On Jezus z Nazaretu nasz Pan, z którym nie może równać się żaden św. Mikołaj będzie przechadzał się po korytarzach naszego serca w poszukiwaniu wiary i wypełniał te serca darami, łaskami cudami, o jakich nie jeden z nas nawet nie marzył. Bo miłość przechodzi obok nas i ujmując się litością daje to, czego nic na świecie dać nie może: nadzieję, pokój, miłość, radość, wiarę, życie, uzdrowienia, cuda...

      "Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości." Każdy kapłan został mianowany przez Jezusa szafarzem niebiańskich prezentów. Został mianowany swoistym św. Mikołajem. Wierzysz w to? Przygotowałeś/aś skarpetę wiary? On Cię nigdy nie zawiedzie i zawsze będzie szukał Ciebie. On żyje!  

 

Inne komentarze Arka