Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały."
 

 
     Ciekawe, co działoby się, gdyby pojawił się ktoś z taką mocą, jaką miał Pan Jezus i uzdrawiał wszystkich, którzy podchodziliby do niego? Mam wrażenie, że pojawiłyby się tłumy ludzi, potrzebujących uzdrowienia i ustawiałyby się w długich kolejkach. Zresztą nie trzeba daleko szukać, bo dzisiaj gabinety bioenergoterapeutów i wszelkiego rodzaju uzdrowicieli, posługujących się złą energią, są pełne ludzi, którzy mają nadzieję na wyleczenie ze swoich chorób. Ludzie ci nie zdają sobie sprawy z ryzyka, na jakie się narażają, gdyż za tą wspomnianą “nieziemską energią” stoi zawsze zły duch, który nawet pozorując uzdrowienie, w rzeczywistości niszczy człowieka fizycznie, a przede wszystkim duchowo. Nie wolno nam korzystac z tej "pseudopomocy". 
    Obraz, który przedstawia dzisiejsza ewangelia, jest cały czas aktualny. Każdy z nas potrzebuje wewnętrznego uzdrowienia, a Pan Jezus cały czas czeka na nas. Do lekarza trzeba się umówić i czasami czeka się bardzo długo. Do Pana Jezusa, który ma moc uzdrowić w nas wszystko, co choruje, nie ma żadnej kolejki... ON czeka na ciebie!.. 
      Nie zwlekaj, przyjdź!