Ja, Jan, ujrzałem: A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach. I usłyszałem głos z nieba, jakby głos mnogich wód i jakby głos wielkiego gromu. A głos, który usłyszałem, brzmiał tak, jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy. I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Istotami żyjącymi, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy – wykupionych z ziemi. Ci Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie; ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są bez zarzutu.

 

W zamyśle Bożym sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych to liczba symboliczna oznaczająca wszystkich zbawionych. Czy to jest również symboliczna liczba wszystkich ludzi na świecie? Zdaje się, że nie, bo znajdujemy tu słowa: „(…) śpiewają jakby pieśń nową (…), a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy”. Czyli jest też ktoś, kto tej pieśni nie zna. 

Bóg nie zmusza, ale zaprasza. W każdym z nas jest potencjał człowieka zbawionego, tzn. przyjętego przez Boga. 

Cała ta rzesza ludzi określonych konkretną liczbą „towarzyszy Barankowi, dokądkolwiek idzie”. To jest jedna z cech rozpoznawczych tego wielkiego zgromadzenia. 

W modlitwie "Ojcze Nasz" mówimy: „bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”. Towarzyszenie Barankowi – Jezusowi w niebie rozpoczyna się tutaj na ziemi. Jezus powołał uczniów: „aby Mu towarzyszyli”. 

Może to jest klucz do tego niebiańskiego towarzystwa?