Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma".

 

Kiedy przeczytałem dzisiejszą ewangelię, to od razu przypomniało mi się zdanie jednego z moich seminaryjnych wychowawców, ze spotkania, na którym przygotowywaliśmy się na katechezę z dziećmi z domu dziecka. Powiedział nam mniej więcej coś takiego: pamiętajcie, że to wy macie skarb - wiarę, wielką wartość, z którą jedziecie do tych dzieci. A większość z nich nie poznała Boga w domu rodzinnym. 

Mam skarb, bo mam łaskę wiary! Czasem jednak, nie wiadomo dlaczego, wstydzę się, ukrywam światło, które jest we mnie "pod łóżkiem". To też i wyzwanie, aby z jednej strony nie być pysznym, a z drugiej pozwolić zobaczyć to światło tym, których spotykam w różnych sytuacjach mojego życia.