Powiedział też do nich: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.

 

Kiedy wracam do dzisiejszej perykopy, zawsze zastanawia mnie liczba owych innych uczniów Jezusa. Dwunastu trwało przy samym Mistrzu z Nazaretu, ale tych siedemdziesięciu dwóch, to nic innego jak iloczyn owej dwunastki. To są ci posłani przed Jezusem. Zauważmy, że gdy Chrystus wysyła Apostołów na misję ewangelizacyjną, to ewangelista Marek nie wspomina, że szli oni do miast i miejscowości, do których sam zamierzał przyjść. Natomiast owych siedemdziesięciu dwóch staje się niejako heroldami, którzy zapowiadają przyjście Mesjasza. Zapewne to spośród tych uczniów został później wyłoniony Maciej na miejsce Judasza.

Czemu tyle rozważań na temat owych innych uczniów? Otóż zastanawiam się, czy nie są oni obrazem współczesnego apostoła, którym jest każdy ochrzczony. Skoro żyję w Kościele zbudowanym na fundamencie Dwunastu, to moim zadaniem, misją i powołaniem jest iść i nieść pokój światu, a poprzez to przygotować ten chory świat na przyjście Mesjasza. Pytanie tylko, czy dzisiaj chcę usłyszeć owo wezwanie Jezusa? Czy chcę wprowadzić w życie ową dziwną instrukcję apostoła – herolda, zapowiadającego przyjście Chrystusa? Jak to czynić dzisiaj, aby nie zostać potraktowanym jak pensjonariusz szpitala psychiatrycznego?

Nieść pokój światu trzeba wszystkim, jednak nie każdy z tego daru skorzysta – jak to Chrystus zapowiada w dzisiejszej ewangelii. A druga rzecz, to przecież nie mogę dać czegoś, czego sam nie posiadam. Jezus wlewa w moje serce swój pokój poprzez to, że przy Nim trwam, słucham Jego nauki, rozmawiam z Nim i przede wszystkim w sercu żyję łaską, która uświęca. To pierwsza misja dzisiejszego apostoła, aby zadbać o taki ekwipunek ewangelizacyjny. Nie fajne ciuchy, bryka, czy pełny portfel. Nawet popularność medialna – dla tej „roboty” jest zupełnie zbędna. Ale Jego łaska. A wówczas wszędzie, gdziekolwiek zawita tak zaopatrzony apostoł, da się odczuć Chrystusową obecność – Jego pokój.

Goszcząc przed laty u zaprzyjaźnionej rodziny, usłyszałem słowa: „Gdy u nas jesteś, to jest jakiś taki inny czas. Jest jakoś tak spokojniej, bardziej rodzinnie… To jednak prawda, że kapłan przynosi Chrystusa…” Osobiście zaskoczyły mnie te słowa, że rzeczywistość tak zdawać by się mogło oczywista, dla wielu ciągle jest niespodzianką. Myślę, że każdy, kto choć odrobinę stara się trwać blisko Chrystusa, będzie tym, który mniej lub bardziej świadomie niesie Chrystusowy pokój światu.