Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».

 

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, której wspomnienie obchodziliśmy w sobotę, niejednokrotnie modląc się modlitwą Pańską, zatrzymywała się przy pierwszym słowie „Ojcze”. Jej serce zalewała ogromna radość, miłość i wzruszenie. Uświadamiała sobie bowiem, że Bóg, w którego wierzy, jest nieskończenie dobrym Ojcem. Nie była to jedynie czysta świadomość, lecz doświadczenie życia. Dzięki sercu, które ciągle przechodziło drogę przemiany i upodabniania do Serca Jezusowego, otwierała się na rzeczywistość nieskończonej miłości Ojca.

Rodzi się pytanie, czy mamy takie doświadczenie Boga, które prowadzi nas do odkrywania Jego nieskończonej ojcowskiej miłości? Miejmy odwagę o to prosić.

Duchu Święty, daj nam ducha dziecięctwa wobec nieskończenie kochającego nas Ojca Niebieskiego.