Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

 

Dzisiejszą Ewangelię o rozesłaniu uczniów można rozważać na wiele sposobów, szukając odpowiedzi, co znaczą wszystkie wskazówki Jezusa, jakich im udzielił na drogę: co mają robić, mówić, co mają ze sobą zabrać, a czego broń Boże nie zabierać, jak mają się zachowywać. Ale można też w tej Ewangelii zobaczyć jedną fundamentalną prawdę, która rzuca światło na przeżywanie naszego chrześcijaństwa. Otóż wszystko, co dzieje się w tej scenie ewangelicznej, jest bezinteresownym, niczym niezasłużonym darem. Uczniowie zostają posłani, otrzymawszy wcześniej dar słowa i uzdrawiania. Ci, do których przychodzą, otrzymują od nich dary: nawrócenia (metanoi – czyli przemiany życia); uwolnienia od chorób czy złych duchów. Oczywiście mogą tych darów nie przyjąć, ale wtedy uczniowie mają strząsnąć nawet proch ich ziemi, który przylgnął im do butów – na świadectwo, że niczego nie zabierają mieszkańcom miasta, do którego zanieśli Dobrą Nowinę, nawet bezużytecznego prochu. Zostawiają ich w całkowitej wolności. Wszystko jest czystym i wolnym darem… Uczniowie otrzymują od Chrystusa dar zbawienia, który mają jedynie przekazać innym. Wszystko przechodzi przez ludzi – uczniów – i z ich rąk staje się darem dla innych ludzi.

Ta Ewangelia pokazuje nam, że chrześcijaństwo nie jest wysiłkiem w osiąganiu świętości, w „zdobywaniu Boga”, ale jest czystym, niezasłużonym darem, który ma przez nas „przejść”, aby stać się darem dla innych. Jakże głęboko odkrył tę prawdę w swoim życiu św. Paweł, który w Pierwszym liście do Koryntian napisał: „Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?” (1 Kor 4, 7). Czy także my możemy tak powiedzieć o sobie?