Jezus powiedział do swoich uczniów: «Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».

 

Słuchających niezwykłego w swej treści i w swym przesłaniu kazania na Górze z każdym zdaniem ogarniało zapewne coraz większe zdumienie i niedowierzanie. Spodziewali się bardziej kolejnych cudów, kolejnych uzdrowień z różnych dolegliwości i cierpień, a usłyszeli słowa, jakich nikt wcześniej do nich nie skierował.

Nauka Jezusa wprowadza ich na całkiem nowy poziom w relacji do Boga i drugiego człowieka. Ta nauka wyznacza całkiem nową hierarchię wartości. I nie ma co ukrywać, że nie była to wizja łatwego stylu życia. To nauka pełna wyzwań i wyrzeczeń dla królestwa Bożego.

Ale kto wie, czy nie bardziej ich zdumiało przekonanie Jezusa, że taki styl życia jest w zasięgu Jego słuchaczy, Jego obecnych i przyszłych uczniów, skoro powiedział: "Wy jesteście (...)".

Jezus ufa nam, wierzy nam i pragnie swą łaską umacniać w nas pierwotny zamysł Boga, byśmy byli święci. Liczy, że ta nasza świętość pociągnie innych do Boga. Ale też przestrzega przed opłakanymi skutkami zapomnienia o Nim, odsunięcia Go na bok i zmarnowania Jego łaski.