Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie o słowie, które do was powiedziałem: „Sługa nie jest większy od swego pana”. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał".

 

W powołanie uczniów Chrystusa jest wpisany znak sprzeciwu wobec logiki świata, który hołdując niczym nieskrępowanej wolności, odrywa się od relacji ze swoim Stwórcą. Ludzie wybrani przez Chrystusa mają więc przypominać takiemu światu o jego korzeniach. Dla wielu niepokojenie ludzi tą właśnie pamięcią i konsekwencjami z niej wynikającymi jest niewygodne. Stąd więc akty różnorodnej przemocy i prześladowania podejmowane wobec ludzi „nie z tego świata” wybranych przez Chrystusa. Dla nich zmierzenie się z taką niesprawiedliwością to sposób upodobnienia się do swojego Mistrza, dla ludzi tego świata to wstrząs, który w wielu wypadkach rodzi egzystencjalną refleksję i w ostateczności nawrócenie. Jest to od wieków najbardziej sprawdzona droga chrześcijańskiego rozwoju. Ona to jest sprawdzianem autentyzmu przekonań, na który tak bardzo wyczuleni są ludzie. Ona też jest potwierdzeniem słów, tak bardzo łatwo wypowiadanych przez różne środowiska.

Jezus, uprzedzając o tym wszystkim swoich uczniów, pragnie, aby spotykając się z taką rzeczywistością, nie dezerterowali. W zwarciu dobra ze złem ostateczne słowo ma Chrystus – o tym nie wolno zapomnieć i w tym trzeba pokładać nadzieję.