Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego», a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".

 

W „Hymnie o miłości” św. Paweł pisał: „Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: największa z nich jest miłość” (1 Kor 13,13). Apostoł czerpie te słowa właśnie od Jezusa, który w dzisiejszym fragmencie perykopy pokazuje nam, na czym tak naprawdę powinna polegać prawdziwa miłość. Miłość, wolna od emocji i sentymentów, jest pełna życzliwości ukazanej w konkretnych czynach: modlitwie za prześladowców oraz pozdrawianiu tych, którzy nie są naszymi braćmi. Łatwo jest kochać ludzi, którzy mówią nam ładne słowa, prawią komplementy, uśmiechają się i pozdrawiają nas na ulicy. Jednak i osoby wrogo nieraz do nas nastawione też potrzebują szacunku i podobnej miłości…

Kochać tak jednych, jak i drugich mogę tylko wówczas, gdy posiadam jedno, niepodzielne serce i pełne posłuszeństwo wobec przykazań Bożych. Wtedy to, wpatrując się w kochającego Boga, trwając przy Nim, nieustannie mogę dostrzegać, iż jestem w stanie kochać taką ofiarną miłością, która jest szczytem i ośrodkiem przykazań prowadzących do doskonałości! A przecież do tego wzywa mnie dziś Jezus. Czy posiadam w swoim sercu taką miłość? Czy pragnę wejść na drogę prowadzącą do doskonałości?